19 maja 2019

Relacja; Operacja "Breslau"- biwak 52 TDH Remus we Wrocławiu

   W dniach 17.05.-19.05.2019 r. we Wrocławiu odbył się biwak 52 TDH Remus, podczas którego naszym głównym celem było wypełnienie misji zleconej nam przez polski wywiad. Polegała ona na odnalezieniu skarbów Wrocławia zrabowanych przez nazistów pod koniec II Wojny Światowej i skrzętnie ukrytych na Dolnym Śląsku.

   Biwak zaczął się w piątek, dość długą podróżą pociągiem, dzięki któremu dotarliśmy do Wrocławia późnym wieczorem. Po zakwaterowaniu się w bazie zakończyliśmy dzień, gdyż kolejny zwiastował wczesną pobudkę. Rano analizowaliśmy wskazówki wysłane nam przez wywiad, wskazujące Śląski Olimp- Ślężę, jako miejsce ukrycia poszukiwanych przez nas skarbów.
Dlatego udaliśmy się do Sobótki, aby z niej zdobyć górę i poznać jej tajemnice. Poszukiwania wymagały od nas nie tylko wysiłku intelektualnego, ale także fizycznego, bo ku zaskoczeniu niektórych taki mały pagórek jak Ślęża też potrafił dać w kość! Trud wynagradzały jednak piękne widoki, ciekawe miejsca i cudowna pogoda. Trasa naszej wędrówki podyktowana była punktami, które wyznaczyliśmy ze współrzędnych, na nich dopasowywaliśmy zdjęcia i dalej szukaliśmy kolejnych wskazówek. Tym sposobem zawędrowaliśmy przez Gozdnicę i Wieżycę na szczyt Ślęży, nie pomijając oczywiście sławnych rzeźb niedźwiadka i panny z rybą. Na szczycie byliśmy w schronisku i podziwialiśmy okolice z wieży widokowej. Następnie niebieski szlak zaprowadził nas przez Olbrzymki i Skalną Perć do góry Skalna, pod którą połączyliśmy wszystkie wskazówki. Doprowadziły one nas do tajemniczego kamienia na przełęczy Tąpadła, pod którym... nie było skarbu. Była za to butelka z kolejnymi zagadkami. Prowadziły one z powrotem do Wrocławia.
Tak więc udaliśmy się w drogę powrotną, w czasie której wielu członków drużyny otrzymało dziwne instrukcje, mówiące o tym, aby zostawić zdobyte materiały. Myśląc, że to kolejna sztuczka wywiadu, postąpiliśmy według instrukcji. We Wrocławiu, w bazie, zanim zjedliśmy długo wyczekiwany obiad, zaskoczyła nas interwencja oficera polskiego wywiadu, który wyjaśnił nam całą sytuację. Okazało się, że zostaliśmy poddani intrydze i wykorzystani przez obcy, niemiecki wywiad, który naszymi rękoma chciał odnaleźć skarby. Nasze poszukiwania na Ślęży okazały się bardzo owocne i z przesłanek wynikało, że obcy wywiad odnalazł skarb i zamierzał wywieść go z kraju. Postanowiliśmy temu zapobiec. W tym celu rozwiązaliśmy Turystyczno-Krajoznawczą Imprezę na Orientację po wrocławskich wyspach, która było przykrywką dla komunikacji obcych agentów. Tak zdobyliśmy informacje o niedzielnym spotkaniu  niemieckich tajniaków na Rynku we Wrocławiu.
Długi i intensywny dzień zakończyliśmy świeczkowiskiem, w czasie którego śpiewaliśmy, podsumowaliśmy wydarzenia całego dnia i dowiedzieliśmy się czegoś bardzo istotnego dotyczącego przyszłości naszej drużyny.
    Czego? Tego dowiecie się oficjalnie w niedalekiej przyszłości, zaś nieoficjalnie możecie    spróbować zdobyć informacje od uczestników świeczkowiska. Może być to trudne,      wszak są już agentami z krwi i kości :)
    Po niedzielnym śniadaniu udaliśmy się na wrocławski rynek, gdzie pod dowództwem dh Mateusza drużyna przygotowała się do akcji. Niedługo potem z krótkofalówki wydobył się głos meldujący zauważenie poszukiwanego przez wszystkich obcego agenta. Rozpoczęło się śledzenie kluczącego po uliczkach tajniaka, następnie jego zniknięcie z pola widzenia i nagle... jest! Krótki pościg i agent złapany! W jego materiałach znaleźliśmy klucz, bilety kolejowe i numer, z czego wywnioskowaliśmy iż odnaleziony skarb czeka na nas w skrytce na dworcu PKP. Zanim się tam udaliśmy, uczestniczyliśmy jeszcze w Mszy Św. w kościele garnizonowym, a następnie mieliśmy chwilę wolnego czasu na zakupy pamiątek i osobiste zwiedzanie.
Po dotarciu na dworzec wspólnie otworzyliśmy skrytkę i... znaleźliśmy! Skarb w postaci złotych monet (jedną z nich każdy uczestnik zabrał na pamiątkę) oraz klucz. Nie wiadomo od czego. Jak widać Dolny Śląsk nie odkrył przed nami wszystkich swoich tajemnic i pewnego dnia, na naszym harcerskim szlaku odnajdzie się kłódka, którą klucz ten otworzy. Z pewnością będą to wrota do kolejnej wielkiej, niezapomnianej przygody...

Nasz wrocławski biwak był bardzo udany. Zwiedziliśmy wiele ciekawych miejsc i poznaliśmy ich historię, a także uczyliśmy się walki ze swoimi słabościami, zarówno fizycznymi jak i intelektualnymi; współpracy czy dedukcji. Pragniemy podziękować dh. Kindze W. oraz Adrianowi S. za pomoc w organizacji biwaku oraz rodzicom za zapewnienie transportu wszystkich harcerzy z Laskowic do Wałdowa. Kto wie, może jeszcze kiedyś nasz harcerski szlak zaprowadzi nas na Dolny Śląsk? :)